BaldurMarzeniem każdego mężczyzny w dzieciństwie jest zostać żołnierzem, strażakiem lub piłkarzem. Co z tego wyszło później pokazuje życie, ale zawsze pozostaje nam pewna alternatywa w postaci gier komputerowych. Gry RPG (Role Playing Game) dają nam możliwość przeniesienia się do fantastycznych krain, w których to jako dzielni bohaterowie będziemy ratować świat, podbijać serca płci przeciwnej i wypijać hektolitry piwa. Trzeba przyznać – kusząca propozycja.

Gdy w 1998 roku wydano pierwszą część Baldur’s Gate, branża gier RPG przeżywała kryzys i nikt nie mógł przewidzieć tak oszałamiającego sukcesu tego produktu. Jej twórcom udało się wspaniale odwzorować świat Zapomnianych Krain (Forgotten Realms), wpleść w nie wciągającą fabułę oraz wszystko to opakować epicką muzyką i przyjemną dla oka grafiką. I chodź wielu uważało, że w grze było za dużo elementów Hack&Slash, a rozwój postaci był nieco mało urozmaicony, to jednak sama gra okazała się hitem i sprzedała się w milionach egzemplarzy. Mimo to, niektórzy mogą narzekać, że początkowy sukces wielu innych tytułów nie przełożył się na późniejszy całej serii. W przypadku Baldura nic z tych rzeczy! Po pierwszej części studio Black Isle wydało jeszcze jej jedną odsłonę i dwa dodatki. Ponad to gra, choć wydana już kilkanaście lat temu, wciąż ma wielu fanów na świecie i pewnie dlatego pół roku temu wydano odświeżoną wersje hitu sprzed lat.

Zanim opiszę moje wrażenie z nowej edycji, wpierw wypadałoby przypomnieć czytelnikom czym charakteryzował się pierwowzór. Otóż Baldur’s Gate w skrócie opowiada historię przybranego syna pewnego maga – Goriona, który wyrwany ze spokojnej mieściny jaką jest Candlekeep, wyrusza w świat przeżywać przygody. Nie jest w tym osamotniony, bo na swojej drodze czeka wiele chętnych mu do pomocy postaci. W sumie można ich mieć aż sześciu w drużynie. Daje to ogromne możliwości, bowiem zgodnie z zasadami Dungeons & Dragons (gra fabularna, pierwowzór wielu współczesnych RPGów) mamy do wyboru wiele klas, ras, przedmiotów, czarów, umiejętności, itp., itd. Już przy tworzeniu swojej postaci czujemy ogromny realizm gry. Później jest jeszcze ciekawiej, bo okazuje się, że kraina Wybrzeża Mieczy jest naszpikowana potężnymi potworami, które jak najszybciej chcą odebrać naszą sakiewkę ze złotem. Nie będę się zagłębiał w mechanikę gry, ale wystarczy powiedzieć, że sam podręcznik do niej przypomina raczej książkę niż zwykłą instrukcję.

Świat przedstawiony to jedno, ale nawet najciekawsza kraina byłaby nudna bez ciekawejSaverok fabuły i wciągających questów. Tutaj nie ma na co narzekać. Aby przejść grę potrzeba około 100 godzin. Mapa świata jest rozbudowana i zawiera wiele lokacji. Podczas podróży spotykamy postacie niezależne, które zlecają nam zadania do wykonania, za które z reguły dostajemy gratyfikacje pieniężne albo jakiś przydatny przedmiot. W ekwipunku można skorzystać z arsenału broni, pancerzy, hełmów, butów, pasów, pierścieni, różdżek i wiele wielu innych artefaktów. Sam wątek fabularny opowiada historię tajemniczego rycerza, który z wiadomych sobie tylko celów, pragnie zdobyć władzę poprzez skonfliktowanie dwóch przygranicznych narodów. Na jego przeciw stanie nasz bohater z drużyną. Jak już wspominałem wątek fabularny rozpoczyna się w małym miasteczku Candlekeep, skąd wraz z przybranym ojcem, potężnym magiem Gorionem, wyruszamy w podróż. Jednak zanim wygodnie usiądziemy w fotelu zostajemy zaatakowani przez nieznanego wojownika. Potyczka kończy się śmiercią Goriona, a nam nie pozostaje nic innego jak wziąć się w garść i wyruszyć w świat przygody.

Wersja rozszerzona charakteryzuje się przede wszystkim poprawioną warstwą wizualną. Z leciwego już silnika graficznego wyciśnięto wszystko co się da i gra nawet w dzisiejszych czasach prezentuje się przyzwoicie. Ponad to wprowadzono kilka usprawnień. Dziennik wydarzeń podzielony został na zadania (w toku oraz zrealizowane). Bardzo poprawia to jego przeglądanie, z czym bywało dużo problemów w poprzedniej wersji. Mapy poszczególnych lokacji posiadają zaznaczone szczególnie ważne punkty, dzięki czemu łatwiej znaleźć odpowiednie miejsca. Poza tym gra została dostosowana do 2. Edycji Dungeons&Dragons, dzięki czemu mamy dodatkowe klasy, podklasy, możliwość walki dwoma broniami, nowe rasy, itp. Ponad to rozwiązano ok. 400 bugów z poprzedniej wersji oraz dodano do fabuły kilku nowych bohaterów i questów. Całość zmian wygląda naprawdę imponująco!

Żeby jednak nie było tak pięknie, to gra posiada parę niedociągnięć. Przede wszystkim nowa wersja jest anglojęzyczna, a jak dobrze pamiętamy, polska wersja została wykonana znakomicie i przez większość polskich fanów jest uważana za lepszą od oryginału (Piotr Fronczewski jako narrator!). To jednak można naprawić poprzez wgranie plików z dźwiękami ze starego Baldura. Kolejna rzecz, która mi się nie podoba, to zmienione filmiki. W oryginale były one krótkie, mroczne, oparte o grafikę 3D. Tutaj dostaliśmy wersje flashową, która mi nie do końca odpowiada (gdzie tu klimat?!). Na koniec warto wspomnieć, że grę można nabyć tylko w formie elektronicznej poprzez Internet, a jej kosz wynosi około 20 dolarów. Mimo wszystko, wydaje mi się, że warto je zainwestować, bowiem sama gra jest po prostu znakomita!

blog comments powered by Disqus